12/18/2016

Jak w czeskim filmie... Petr Rímský we wrocławskim klubie Pieśniarze (30 listopada 2016 r.)

Moja relacja z poezją śpiewaną jest dość zawiła. Z jednej strony bardzo ją sobie cenię, ale rzadko sięgam po nią na co dzień. Na mojej codziennej playliście króluje po prostu mocniejsza muzyka. Jednak gdy dowiedziałam się, że we wrocławskim klubie poetycko-muzycznym Pieśniarze zagra swój koncert czeski bard Petr Rímský, nie mogłam pozostać obojętna. Z kilku względów.


Po pierwsze, jak już wiecie, kocham język czeski i czeskie kino, a twórczość Petra Rímského przypomina mi właśnie muzykę z moich ukochanych czeskich filmów. Szczera, klimatyczna, niby traktująca o rzeczach przyziemnych, a jednak bardzo refleksyjna. Pod względem muzycznym łączy w sobie poezję śpiewaną z elementami jazzu i bluesa. Koncert wprowadził mnie w bardzo przyjemny nastrój spokoju i pogody ducha. A sam artysta okazał się bardzo sympatycznym człowiekiem, z dużym poczuciem humoru i dystansem do siebie. Warto podkreślić, że był jednym z uczestników legendarnego festiwalu Solidarności Polsko-Czeskiej we Wrocławiu w 1989 r. Opowiedział nam o okolicznościach swojego udziału w tym wydarzeniu i jak się okazało, artyści napotkali na swojej drodze liczne trudności i musieli nieźle kombinować, żeby dotrzeć do Wrocławia. Niezmiernie ciekawie było usłyszeć o tym wszystkim z ust samego uczestnika wydarzeń. Petrowi towarzyszył niewielki zespół, który w fajny sposób urozmaicił występ :)



Po drugie, zawsze miło spędzam czas z osobami skupionymi wokół Květu Evropy, o którym pisałam już TUTAJ, a którego to ekipa maczała palce w organizacji koncertu i zadbała o dużą frekwencję podczas wydarzenia. Na razie czuję się jeszcze wśród nich nowa, ale przyjazna atmosfera sprzyja rozwijaniu znajomości i zacieśnianiu więzi. Widać było, że większa część publiczności to dobrzy znajomi, klimat był luźny, jak w jednej wielkiej rodzinie :) Kolejny udany wieczór w miłym towarzystwie, wśród ludzi z pasją!



No i po trzecie, chciałam w końcu odwiedzić tajemniczy Klub Poetycko-Muzyczny Pieśniarze, który mieści się we Wrocławiu przy ul. Szewskiej. Podczas studiów codziennie, przemierzając trasę z przystanku do Instytutu Archeologii albo Historii Sztuki, widziałam plakaty zachęcające do udziału w koncertach organizowanych przez Pieśniarzy. Żałuję, że tak późno tam trafiłam. W trochę obskurnym podwórku, za zamaskowanymi drzwiami w kształcie gitary znajduje się inny świat. Wszędzie piętrzą się książki, antyczne meble, plakaty i przeróżne pamiątki. Klimat przesiąknięty jest artystycznym duchem do szpiku kości. To miejsce kojarzy mi się z siedzibą jakiegoś elitarnego, tajnego stowarzyszenia z XIX wieku :) Zdradzę Wam, że zawitam tam już w najbliższy wtorek z okazji kolejnego spotkania z cyklu Czeski z Pianką, ale o tym opowiem innym razem :)



Serdecznie Was zachęcam do śledzenia wydarzeń u Pieśniarzy, bo wciąż coś się tam dzieje!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Black Rainbow Blog , Blogger